Żyją sobie dwa pedały, pewnego dnia jeden z nich wstał wcześniej, bo spieszył się do pracy, gdy zalewał sobie kawę, słyszy:
- Kochanie, chodź do mnie.
Na to facet z kuchni:
- No ale ja się spieszę.
- No ale proszę cię, chodź do mnie.
Facet wchodzi, a koleś:
- Kochanie, włóż mi paluszek do du*ci.
Koleś na to:
- No ale ja się spieszę.
- No ale kochanie, proszę.
No to facet wkłada.
- Kochanie, jeszcze jeden.
Facet wkłada.
- Kochanie, całą raczkę.
Facet wkłada, wyciaga rękę, a tam łyżwy.
- Sto lat, sto lat! |